czwartek, 31 grudnia 2015




Stacja XI - Pan Jezus przybity do krzyża

Najtrudniej jest zrozumieć sens tego cierpienia…
Dlaczego ktoś pozwolił zabić w taki sposób niewinnego człowieka…?
Dlaczego Jezus musiał tak cierpieć…?
Dlaczego znosił tak wielki ból…?
Dlaczego robił to dla nas?
Dlaczego zgodził się oddać życie za nasze grzechy?
Dlaczego Bóg pozwolił na tak wielkie cierpienie swojego Syna?
Dlaczego…?



Przybito Go do krzyża, krzyż stał się miejscem jego bólu i śmierci….
Jednak dla nas jest symbolem największego zwycięstwa…
Zwycięstwa, z którego płynie nieskończona miłość ...

środa, 30 grudnia 2015




Stacja X - Pan Jezus z szat obnażony

Zbyt często w naszym życiu ukrywamy wszystko, zakrywamy swoje cierpienie, swoje winy, chowamy wszystko pod wielkimi szatami, które z czasem przybierają brudny szary kolor. Boimy się otworzyć, boimy się, że to naruszy nasze dobre imię, boimy się, że ludzie zobaczą naszą bezradność… Uciekamy przed obliczem Boga, strach wypełnia nasze wnętrze, grzech powoduje wstyd, ucieczkę…
Bóg nigdy nie gardzi człowiekiem, nigdy nie wyśmiewa jego nagości, nigdy nie wyśmiewa jego
upadku... To On obdziera nas z szat grzechu, oczyszcza nas i okrywa swoją miłością…

wtorek, 29 grudnia 2015




Stacja IX - Pan Jezus upada po raz trzeci

Zbyt często myślimy, że poradzimy sobie sami,
boimy się prosić o pomoc, boimy się mówić, że jej potrzebujemy,
liczymy tylko na samych siebie, uważamy,
że damy sobie rade bez innych, bez kościoła, bez Boga.
Upadamy i właśnie przez ten upadek Bóg pokazuje nam,
że popełniamy największy grzech, jakim jest grzechy pychy.



niedziela, 27 grudnia 2015




Stacja VIII - Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

Każdy czasem płacze. Są różne przyczyny naszych łez. Płaczemy, gdy ktoś nam wyrządzi krzywdę, gdy nie spełnią się nasze oczekiwania, gdy ktoś nas zawiedzie, gdy nie możemy poradzić sobie z daną sytuacją. Płaczemy, gdy się z kimś żegnamy, gdy ktoś nas opuszcza, gdy ktoś odchodzi na zawsze z tego świata. Płaczemy, gdy spotyka nas cierpienie, gdy cierpienie spotyka kogoś, kto jest nam bliski, kogoś, kogo kochamy.
Czy umiemy zapłakać nad własnym grzechem?
Czy umiemy zapłakać wtedy, gdy oddalamy się Jezusa?
Czy potrafimy zapłakać, gdy od Niego uciekamy? Gdy coś nas od Niego odciąga?

czwartek, 24 grudnia 2015



Stacja VII - Pan Jezus upada po raz drugi

Kolejne upadki, cierpienia, walka, którą znów przegrywamy, brak sensu na nowy start, brak motywacji.
Tak często staramy się uniknąć popełnionych już wcześniej błędów, a one znów okazują się silniejsze od nas. Znów brakuje nam siły, aby nie dać się zwyciężyć, znów zbyt szybko się poddajemy.
Ale On w naszym cierpieniu jest zawsze pierwszy, pierwszy schodzi w doliny, aby złapać nas przed upadkiem, aby podać nam rękę, gdy zabraknie nam sił by wstać. Jest z nami po każdej przegranej walce, daje siłę do podejmowania kolejnych prób, pomaga walczyć, walczy razem z nami.

wtorek, 22 grudnia 2015




Stacja VI - Weronika ociera twarz Panu Jezusowi


Bądźmy jak ryzykanci, nie bójmy się pokazywać naszą postawą swojej wiary, choć tak trudno jest nam przełamać strach, choć tak często brakuje odwagi, aby komuś pomóc. Nie bagatelizujmy ważnych sytuacji, nie odwracajmy głowy od potrzebujących, nie bójmy się niebezpieczeństwa, bo On jest z nami, jest blisko nas.

poniedziałek, 21 grudnia 2015



Stacja V - Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Wstyd bycia przy skazańcu...
 Brak chęci pomocy i ulżenia w cierpieniu…
Troska o to, co inni sobie pomyślą…
Brak dobrej woli...
 Zmuszenie...
Pogarda…
Rozpaczliwe pytanie, „dlaczego ja”?

Każdego dnia spotykamy na swojej drodze różnych ludzi, zaczynając od staruszki, którą mijamy na ulicy kończąc na „wyrzutku społeczeństwa”, który zaczepia nas, bo brakuje mu pieniędzy na cokolwiek. Tak wiele razy w swoim życiu mieliśmy okazje pomóc, przeprowadzając panią przez ulicę, przepuszczając kogoś w kolejce po bilet, pomagając wstać bezdomnemu z ziemi po jego upadku. Wiele razy minęliśmy potrzebujących tylko, dlatego, że baliśmy się, co pomyślą inni, baliśmy się tego ze ktoś nas zauważy, wyśmieje, że zostaniemy prze kogoś źle ocenieni, baliśmy się zniżyć do poziomu bezdomnego, uważaliśmy pomoc mu za niepotrzebną, uważaliśmy, że są inni, którzy mogą to zrobić. Tak wiele razy w naszym życiu wyrzekaliśmy się Jezusa tylko, dlatego że baliśmy się reakcji innych, baliśmy się powiedzieć „ jestem chrześcijaninem”. Baliśmy się odtrącenia, wyśmiania, braku zrozumienia.
 Nie jest łatwo być pomocą dla innych, nie jest łatwo stać się przyjacielem, gdy inni mają inne poglądy, gdy musimy ryzykować wyśmianiem lub wyszydzeniem.
Dlatego następnym razem, gdy zadasz sobie pytanie, „dlaczego akurat ja”, pamiętaj, że warto być
Ryzykantem dla Boga.

niedziela, 20 grudnia 2015



Stacja IV - Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Osoba, która jest z nami od samego początku, od pierwszego oddechu, patrzącą na nasz rozwój, stawiającą
Z nami pierwsze kroki, uczącą nas pierwszych słów. Osoba, która poświęca dla nas całe życie, cały swój czas, a my z biegiem lat nie potrafimy tego docenić, zbyt często nie widzimy ogromu jej miłość, nie doceniamy jej troski o nasze życie. Uważamy, że poradzimy sobie bez niej, że nie musimy jej słuchać, że nie ma racji. A Ona tylko patrzy na nasze błędy, patrzy na nasze cierpienie, na nasze wybory i czeka… Tak jak Maryja patrzyła na cierpienie Jezusa, cierpiąc razem z Nim. Miłość Matki jest tak wielka, że jest ona z nami zawsze, przy każdym upadku, każdym cierpieniu, przy każdym kroku.
Podziękuj dziś za tą miłość.

czwartek, 17 grudnia 2015


Stacja III - Pan Jezu upada po raz pierwszy

Upadek na ziemię, cierpienie, ból i wrzaski tłumu.
Pierwsze upadki są zawsze najboleśniejsze. Chcielibyśmy, aby wszystko przychodziło nam w życiu z łatwością i zgodnie z naszym planem, tak jak my chcemy, tak jak my to widzimy, a tymczasem jest zupełnie inaczej… Walczymy, ale upadamy… Na naszej drodze stawiane są przeszkody, których nie potrafimy pokonać, które mimo naszych starań powodują upadek.
W takich chwilach pojawia się myśl „ Gdzie jesteś Boże?”
I wtedy spoglądamy na krzyż…
Jest tam… Cierpi razem z nami, okazując nam tym cierpieniem swoją bezgraniczną, prawdziwą miłość…
Jedyną taką miłość..


wtorek, 15 grudnia 2015



Stacja II - Pan Jezus bierze krzyż

Jezus przyjął krzyż z miłości, wziął na swoje ramiona cierpienie, aby ukazać jak bardzo kocha każdego z nas, nie sprzeciwiał się woli tłumu, poddał się wyrokowi, mimo, że nie był on słuszny.
W codzienność spotyka nas wiele chwili cierpienie, wiele sytuacji, które przynoszą ból.
Jezus swoje cierpienie ofiarował Bogu. Dla nas, bo nas kocha. Naszym krzyżem jest to wszystko, co poświęcamy Bogu z miłości do Niego i do drugiego człowieka. Może być to zwykłe ranne wstawanie po to, aby ktoś mógł dłużej spać, wykonywanie jakiejś pracy dla innych bądź ból, jaki przynoszą nam choroby, cierpienie nie tylko fizyczne, ale także to psychiczne. Każdy krzyż możemy ofiarować Bogu możemy prosić go, aby pomagał nam w dźwiganiu go przez naszą codzienność, możemy złożyć ten krzyż u Jego stóp.
Czym dla Ciebie jest krzyż?

Co powoduje, że boisz się go zabrać na swoje ramiona?

Dlaczego boisz się iść z nim przez swoją codzienność?

niedziela, 13 grudnia 2015







Stacja I - Pan Jezus skazany na śmierć

Bezpodstawne oskarżenia… Gniew… Nienawiść… I jeden niewinny człowiek, który cierpi… Słowa rzucane są bezpodstawnie, ranią, niszczą, prowadzą do śmierci..
Tak łatwo kogoś osądzić, skazać na ból, tak łatwo rzucać oskarżenia, aby niszczyć druga osobę…
Słowa mają ogromną siłę. Czasem powodują radość i uśmiech a czasem płacz. Możemy nimi wyrazić dobro, możemy ukazać prawdę, ale możemy też przeklinać, możemy ranić i niszczyć. Możemy głosić świadectwo wiary, nieść dobrą nowinę, ale również odciągać od Chrystusa, nieść kłamstwo, gasić płomyki wiary i niszczyć nadzieje.
Ty i ja stoimy w tłumie oskarżając Jezusa…
Po co stoisz i obserwujesz ludzką krzywdę?
Dlaczego chcesz oglądać ból?

Dlaczego rzucasz bezpodstawne słowa raniąc innych?

piątek, 11 grudnia 2015

Wspólnota – typ zbiorowości oparty na silnych, emocjonalnych więziach, nieformalnej strukturze, dominujący przede wszystkim w społeczeństwach pierwotnych.
Ładnie brzmi, ale czym jest tak naprawdę wspólnota?
Jesteśmy grupą przyjaciół, których łączy wiara i chęć jej pogłębiania. Poszukujemy razem dobrej drogi życia, niesiemy wspólnie własne problemy i zawsze możemy na siebie liczyć.
Jesteśmy drużyną, w której gdy jedna osoba leci w dół reszta robi wszystko żeby ciągnąć ją w górę i nie pozwolić jej upaść, oczywiście zdarzają się upadki i są ona często bardzo bolesne, ale zawsze mamy obok siebie kogoś, kto podaje nam rękę, pomaga wstać i pokazuje właściwy kierunek do Niego.

Każdy człowiek w życiu potrzebuje obok drugiej osoby, potrzebuje kogoś, kto razem z nim pójdzie szukać właściwej drogi jego życia i oczywiście wielu mogłoby spierać się z tym, że przecież mamy Pana Boga i to On jest najważniejszy i On w zupełności wystarczy. To prawda mamy Boga, ale żeby odnajdywać prawidłowy kierunek w drodze do Niego potrzebujemy wspólnoty wraz, z którą będziemy mogli się nawracać, bo każdy z nas potrzebuje nawrócenia, każdy człowiek, który chce iść w drodze z Chrystusem, poszukujący Chrystusa potrzebuje ludzi, którzy pójdą razem z nim, którzy pociągną go we właściwym kierunku, którzy będą szukać razem z nim i którzy razem z nim będą walczyć ze wszystkimi przeciwnościami.

Bycie RYZYKANTEM to trudna sprawa, ale bycie RYZYKANTEM dla Boga, przynosi nam w życiu wiele dobra i radości.

Wracając do odpowiedzi na pytanie, czym tak naprawdę jest wspólnota?
Wspólnota to nieodłączalna część życia, to ludzie, którzy są przyjaciółmi, to drużyna, która nie pozwala Ci się poddawać, wskazuje odpowiedni kierunek i daje siłę do walki z trudnościami, mimo wielu upadków, załamań, wątpliwości zawsze jest obok, pokazuje jak piękna może być wspólnie przeżywana wiara i jak wiele znaczy bycie razem przy Chrystusie.
Warto walczyć i NIGDY SIĘ NIE PODDAWAĆ mając obok Jezusa i przyjaciół, którzy razem pokonają z Tobą wszystko.
   

środa, 9 grudnia 2015



Wiara?
Czym tak naprawdę jest to pojęcie w życiu każdego człowieka?
Być może większość z nas uważa wiarę, jako obowiązek chodzenia do kościoła, przestrzegania przykazań, życia według tego, co narzuca nam ktoś, jako pojęcie, w którym nie ma miejsca dla wątpliwości, …
Bo przecież każde z nas w momencie, w którym pojawiają się wątpliwości, bez problemu potrafi powiedzieć, że nie wierzy, że wiara dla niego to coś odległego, że nie wie, kim jest i czego tak naprawdę oczekuje ktoś taki jak Bóg, że przecież ten ktoś tak naprawdę nie istnieje, bo przecież gdyby istniał nie było by cierpienia, bólu, smutku, wszystko układałoby się tak jak chcemy, mielibyśmy to, czego pragniemy, bo Przecież prosiłam, mówiłam, gdyby był to by słuchał …
A jednak…
Wiara to bezgraniczne zaufanie Pan Bogu, to zamknięcie oczu podanie mu ręki i droga w ciemno, mimo wątpliwości, mimo wiedzy o tym, że zaraz wpadniemy w dół, to pójście za nim jak dziecko za rodzicem, bo gdyby nie wątpliwości wiara nie była by wiara tylko pewnością…, Bo gdyby ta dziura, w którą zaraz wpadniemy była tylko dla nas, była by głębiną a z Bogiem pobyt w niej nie będzie trwał długo, bo upadki są nieuniknione, to po prostu życie…
Wiara to nie tylko przestrzeganie przykazań, kościół, obowiązki, wiara to bezgraniczne zaufanie, to posiadanie kogoś kto nigdy nas nie opuści, to bezpieczeństwo, nadzieja i pewność, że nigdy nie jesteśmy sami! To droga na całe życie, droga warta przejścia, życie warte przeżycia!